Wyszukiwarka

8.12.2014

Szklana wypełniona!



04.12.2014r.

Dzień 44 pt. „Dzień pleeeców!”

No przecież inaczej być nie może. Skoro jest czwartek to jedziemy na ostro z plecami. Trudno jest mi wybrać ulubiony dzień treningowy, ale plecy są w górnej części tego zestawienia. Poprzedni trening był baaardzo cieżki, więc tego samego spodziewałem się po dzisiejszym. Moje oczekiwania zostały w pełni zaspokojone. No nie ma chyba nie ma lepszej opcji na „zakończenie” dnia jak zrobienie dobrego treningu.
Początek dzisiejszych pleców miał miejsce w/na klatce do crossfitu. 50 podciągnięć tak na rozgrzewkę i można udać się trenować na maszynach. Dobrze, że dziś rozpoczęliśmy od podciągania, bo nie miałem z tym problemów tak jak tydzień temu, kiedy robiłem je na koniec.
Dzisiejszy trening na maszynach rozpoczął się od ściągania za głowę gryfu z szerokim uchwytem. Pamiętam początki tego ćwiczenia. Kompletnie nie wiedziałem jak mam połączyć to ściąganie z wcześniejszym spięciem łopatek, a następnie unoszeniem barków do uszu. Teraz, po  kilku treningach nie stanowi dla mnie to większego problemu. Pewnie nie robię tego perfekcyjnie, ale jestem już w stanie pewne rzeczy kontrolować. Mam poczucie, że po prostu lepiej pracuje mięśniem i umiem kontrolować już pewne rzeczy. Tak więc ten rodzaj ściągania robiłem przez 4 serie.
Następnie, nie ruszając się z maszyny robiłem inny rodzaj ściągania. Inny od wszystkich poprzednich. Niby robiłem już ściąganie do klatki gryfu z wąskim uchwytem, ale nie robiłem tego w taki sposób aby ruchy rąk był wykonywany po łuku. Ma to na celu wykonywanie lepszej pracy przez plecy. Wydaje się proste, ale jak na maszynie zamontowane jest jakiś tam już ciężar to jest już trochę inaczej niż nam się wcześniej wydawało. W tym ćwiczeniu również były 4 serie. Z tego co pamiętam to w obu ćwiczeniach robiłem to ćwiczenie 45kg, ale głowy nie dam. Muszę zacząć sobie to gdzieś zapisywać heh.
Po obu rodzajach ściągania przesiadłem się na – wielokrotnie już wspominaną – maszynę do przyciągania ciężaru w pozycji siedzącej. Kurna jedno z moich ulubionych ćwiczeń na plecy. Szybkie 4 serie po 8 powtórzeń z 65kg obciążeniem.
Po tym ćwiczeniu pożyczyłem sobie szeroki uchwyt, z którym zaczynałem dzisiejszy trening na maszynach. Tym razem było to ściąganie stojąc z pochyloną pozycją. Mówiąc inaczej ćwiczenie na najszersze pleców. W tym przypadku nie mogłem wcelować w ciężar. Rozpocząłem od 45kg, które wydawały mi się trochę za lekkie. Zwiększyłem więc do 55, które po kilku obciążeniach powodowały gorszą technikę. Zmniejszyłem więc znowu do 45kg i było już w sam raz. Ani za mało, ani za dużo.
Nie musiałem się ruszać z miejsca aby zrobić kolejne ćwiczenie. Usiadłem na ziemi, kolana lekko zgięte i przyciąganie do brzucha uchwytu neutralnego. Należy pamiętam o tym aby mieć proste plecy i jak najmocniej spinać łopatki. Podczas prostowania rąk należy mocno wypuszczać przed siebie ręce i barki. 4 serie po 12 powtórzeń. 3 serie robiłem z obciążeniem 60kg, a ostatnia zostawiłem sobie na deser i wrzuciłem 70. No przyznać muszę, że przy tej ostatniej serii miałem już spore problemy aby wykonać poprawnie to ćwiczenie.
Na sam koniec zostało mi zrobienie szrugsów hantlami. 4 serie po 15 powtórzeń i 27,5kg w ręku. I to na tyle jeżeli chodzi o to ćwiczenie. Ciekawym jest to, że robienie tego ćwiczenia hantlami jest równie ciężko jak robienie tego samego sztangą z dużo większym obciążeniem.


Z Katalońskim Pozdrowieniem
JJ

                                                                                                                                  05.12.2014r.
 
Dzień 45 pt. „Super-seria”

Super-seria na ręce i na tym mógłbym skończyć cały mój dzisiejszy wywód. Poprzedni trening na ręce  nie zadowolił mnie, więc tym razem chciałem dojechać je bardzo mocno. Wiktor dobrze wiedział jakie mam plany na dzisiejszy trening więc przygotował mi specjalny trening.
Zaczęliśmy od robienia bicepsu i tricepsu. Triceps na ławce neutralnej z wąskim uchwytem i następnie bez przerwy robienie bicepsu stojąc z prostym gryfem. Nie wiem ile dokładnie ważył gryf, ale śmiesznie wyglądały te małe talerze po 1,25 i 2,5 kg na stronie.
Następnym było robienie bicepsu podnoszenie hantla oburącz z chwytem młotkowym i następnie wyciskanie francuskie jednym hantlem w pozycji stojącej. Mówiąc inaczej, super-seria z zwiększaniem obciążenia i zmniejszaniem ilości powtórzeń.
Można było powiedzieć, że dzisiaj była szybka piłka jeżeli chodzi o trening. Wcześniejsze ćwiczenia mimo, że ciężkie to szły bardzo szybko i sprawnie.
Kolejna super-seria miała pewną nowość. Konkretnie chodzi o triceps. Pozycja z pochyleniem do przodu. Hantelka w jednym ręku, łokieć zgięty w łokciu 90st. i trzymany powyżej pleców. Ćwiczenie polega na tym aby w takiej pozycji prostować rękę w łokciu. Z 8kg nie miałem większych problemów. Z 10 dałem też sobie radę.  Jednak 12 to było już trochę za dużo. Po skończeniu tego ćwiczenia drugą częścią super serii było robienie bicepsa w pozycji siedzącej z łokciem opartym o kolano. To ćwiczenie mogłem zrobić z trochę większym obciążeniem niż triceps. Wybór padł na 14kg. Nie było łatwo, ale się udało.
Na zakończenie treningu rąk zostały oczywiście przedramiona. Jakiś ćwok postanowił zdemontować nasze urządzenie do robienia przedramion, więc musiałem wrócić do znienawidzonego przez siebie robienia przedramion za pomocą hantli. Oczywiście podchwyt i nachwyt bez przerwy między jednym i drugim. Nie spodziewałem się wielkiego szału jeżeli chodzi o to ćwiczenie, ale też nie miałem zamiaru przerywać swojej dobrej passy w kwestii zwycięstw nad ćwiczeniami na przedramiona.
Był to zdecydowanie najszybszy trening rąk jaki do tej pory robiłem. Takie super serie na łapy to jest super sprawa J Ciekaw jestem jak będą się czuć moje ręce w najbliższych kilku dniachJ
Na koniec bardzo dobrego tygodnia treningowego został do zrobienia brzuch. Jak to w piątek jednym z ćwiczeń było robienie brzucha a’la Rocky J Drugim natomiast były spięcia na maszynie. Ilość serii i powtórzeń nie uległa żadnym zmianom.
Dziś kawałek tematycznych : https://www.youtube.com/watch?v=wWJqt0u_TCs
                                                                                                    
                                                                                                       Z Katalońskim Pozdrowieniem
JJ

4.12.2014

Szklanka do połowy pełna



01.12.2014r.

Dzień 41 pt. „Początek miesiąca, mocny trening!”

To był najszybszy trening nóg od początku naszego projektu. Był to również najmocniejszy trening. Skutki pierwsze odczuwałem najdłużej, ale ten był zdecydowanie najcięższy.
Zrobiliśmy mały powrót do klasycznych przysiadów. Mimo, że wiedziałem co mnie czeka podczas robienia tego ćwiczenia, Wiktor mocno mnie zaskoczył. 4 serie sztanga na plecach czyli nic nowego. Nowym była ilość serii i obciążenie. Zaczęliśmy od 80 kg i 12 powtórzeń. I mówiąc szczerze, że kolejne serie będą robione w takim samym zestawie. Błąd! W drugiej powtórzeń było już 10, a obciążenie zostało zwiększone o 10kg. Następne dwie serie robiłem w podobnym systemie. Mówiąc w skrócie -2 powtórzenia, + 10kg obciążenia. Całe ćwiczenie skończyło się na 6 powtórzeniach i 110kg obciążenia. I mówiąc całkiem szczerze to przed treningiem nie pomyślałbym nawet o tym, że dziś będę robił to ćwiczenie na takim obciążeniu. Miłe zaskoczenie.
Mocno mnie podbudowały wcześniejsze przysiady, więc kolejne mnie jakoś mocno nie zdziwiły. Kolejnym ćwiczeniem również były przysiady. Tym razem były to jednak przysiady na suwnicy Smitha ze sztangą z przodu. Obciążenie było trochę mniejsze niż w poprzednim ćwiczeniu i nie było w nim również systemu -2powt. +10 kg. Niezmienna waga i ilość powtórzeń. Poprzednim razem ćwiczenie na tej maszynie średnio mi leżało ze względu na przesuwająca się do tyłu maszynę. Nie będę ukrywał, że najbardziej irytującą rzeczą w tym ćwiczeniu jest obcierająca mi obojczyk i barki. Szukałem różnych sposobów aby tego uniknąć. Jakieś pianki do ocieplania rur itp. Wielkiej różnicy nie ma, więc zostało mi tylko zacisnąć zęby i jechać dalej z treningiem J
No te dwa ćwiczenia mocno odczułem w nogach, a czekały już na mnie martwe ciągi na wyprostowanych nogach. Nie pamiętam jakie było obciążenie w tym ćwiczeniu. Coś mi świta, że było to 60 kg, ale głowy nie dam. Faktem jest to, że zrobiłem 4 serie po 8 powtórzeń. Po tym ćwiczeniu czułem nie tylko nogi, ale i brzuch i ręce i barki :D
Później musiałem trochę pochodzić po korytarzu. Wróciliśmy do pierwszej wersji wykroków czyli z hantlami. Znacznie bardziej wole sztangę na plecach niż hantle w rękach. Po prostu czuję się stabilniej i pewniej mając sztangę na plecach. 4 serie po 20 wykroków. Nowość bo do tej pory robiłem 40 wykroków w jednym podejściu i  mogłem myśleć o robieniu łydek. Tym razem było inaczej.
Kończyłem trening z super seria na łydki :D 25 powtórzeń i 175kg obciążęnia na maszynie do wypychania nóg i zaraz po tym 25 powtórzeń i na naszej nowej fantastycznej maszynie do robienia łydek :D To wszystko należy pomnożyć razy 4 i można powiedzieć, że dobrze się łydki zrobiło. Ćwiczenie miaaaazzzzgaaa totalna!

Z Katalońskim Pozdrowieniem
JJ


02.12.2014r.

Dzień 42 pt „Najlepszy trening klatki”

Bez dwóch zdań mogę przyznać, że dzisiejszy trening klatki był najlepszym jaki miałem do tej pory. Przed samym przyjazdem na siłownie postanowiłem, że ten trening będzie tak samo mocny jak wczorajszy. Jak postanowiłem tak zrobiłem.
Trening rozpoczął się od wyciskania na ławce neutralnej. Tak jak często mi się to przytrafia, po prostu nie pamiętam jakim obciążeniem robiłem to ćwiczenie. Mogę jedynie dodać, że ilość kg na sztandze była odpowiednia, bo nie było za lekko, ale też dało się ćwiczyć. Chociaż w ostatnich powtórzeniach musiałem wykrzesać z siebie resztki siły aby dokończyć serie. Po tym ćwiczeniu bardzo mocno czułem już klatkę piersiową. Podczas poprzednich treningów taka sytuacja miała też oczywiście miejsce, ale tak mocnego odczucia jeszcze nie miałem.
Następnie czekało mnie robienie klatki na maszynie do wypychania przed siebie obciążeń nad siebie. Pierwszy raz się „bawiłem” tym urządzeniem. Najciężej jest rozpocząć to ćwiczenie, bo początkowa pozycja i układ rąk nie jest jakiś super wygodny. Jednak jak już się „napocznie” serie to już fajnie idzie kolejne ćwiczenie. Ujmując rzecz ogólnie, bardzo miło się robi klatkę na tym urządzeniu JZaczęliśmy od 15 kg na stronie + ciężar maszyny ( nie znam go), a skończyliśmy na 18,75kg w ostatniej serii.
Następnie wraz z Wiktorem udałem się na ławkę ujemną gdzie miałem robić klatkę hantlami. Chwile przed tym chciałem to zrobić na innej ławce, ale próby te zakończyły się na tym, że leżałem obok ławki, a Wiktor miał na stopie hantel 20kg. Poczekaliśmy aż „Synki” skończą swoje serie i zabraliśmy się za robienie klatki. Na początku w ruch poszły hantle po 20kg. Następnie 22,5, a ostatnie serie robiłem już hantlami 25kg. Zaskoczyłem sam siebie tym, że mogłem o 5kg na stronę zwiększyć ciężar. Lubię takie zaskoczenia J To znaczy, że wraz z Wiktorem wykonujemy kawał pracy i wszystko idzie w dobrą stronę.
Chciałem żeby Wiktor na koniec dał mi jakieś ćwiczenie na dopompowanie, ale powiedział mi, że 15 serii na klatkę w zupełności wystarczy i zostało mi się już tylko rozciąganie. Porozciągałem klatę i mogłem myśleć już o powrocie do domu.
Ciekaw jestem jak będzie czuć się moja klatka w następnych dniach. Mam nadzieje, że szybko o tym treningu nie zapomnę !! J
Wkręciły mi się ostatnio ciemniejsze nuty : https://www.youtube.com/watch?v=EBMaYLrl3mU

Z Katalońskim Pozdrowieniem
JJ




03.12.2014r.

Dzień 43 pt. „ Cytując klasyka <jest Siiiiiłaaaa>”

Na początku chciałbym napisać słowo o tym jak się czuje po wczorajszym treningu klatki : ale mnie klata  boliiiii!!!” Dziękuję, to na tyle jeżeli chodzi o moje dzisiejsze odczucia nt. klatki.
Środa. Poranny trening. Trza wstać wcześniej niż zwykle, a to było dość ciężkie po dwóch bardzo ciężkich treningach. I mówiąc szczerze to chwilę po tym jak wstałem byłem przekonany w 100%, że dzisiaj trening będzie znacznie gorszy niż ostatnie dwa. No byłem w błędzie heheh Rozbudziłem się trochę w drodze do pracy, a potem na bieżni.
Trening zaczęliśmy od suwnicy Smitha i wyciskania sztangi nad głowę w pozycji siedzącej. To ćwiczenie rozbudziło moje endorfiny w 100 % i mogłem jechać na maxa z obciążeniem. Początkowe obciążenie wynosiło po 15 kg na stronę + waga samej sztangi. W kolejnych seriach systematycznie dorzucaliśmy po kilka kg. Fajne jest to ćwiczenie, bo nie dość, że barki mocno pracują to człowiek nie musi się przejmować, że sztanga opuszczana za głowę przeciąży go i poleci do tyłu. Komfortowo się robi to ćwiczenie nawet przy większych obciążeniach.
Następnie przeszliśmy do ławki zwykłej z ustawionym podparciem. Na niej robiliśmy Arnoldki J A skoro na nie przyszła pora to jest również pora na zadedykowanie tego ćwiczenia naszemu Arnoldzikowi! Kinga to ćwiczenie jest dla Ciebie! Rośnij duuuuża J Wracając do samego ćwiczenia. 4 serie po 12 powtórzeń. Początkowo wrzuciliśmy po 14kg na stronę. Jednak pod koniec pierwszej serii okazało się to trochę za dużym ciężarem abym mógł dobrze technicznie zrobić to ćwiczenie. Dlatego też postanowiliśmy zmieć hantle na 12. Po zmianie ich waga była już idealna.
Po Arnoldkach przyszła pora na mała nowość. Robienie barków w pozycji leżącej. Dokładnie to wyglądało tak, że należy się położyć na boku na ławce prostej, jedna ręka pod głowę, a w drugą hantelek o nie za dużej wadze. Podnosimy i opuszczamy rękę na wysokości bioder. Po zrobienie 12 powtórzeń w jednej serii należy zmienić bok i zrobić na nim to samo ćwiczenie tylko, że drugą ręką. Po zrobieni tego ćwiczenia na oby bokach mamy zrobioną jedną serie, a w całym ćwiczeniu było ich 4.
Kolejne ćwiczenie było prawie identyczne co poprzednie z tą różnicą, że zamiast unosić rękę na wysokości bioder, robimy to na wysokości głowy. Taka sama ilość powtórzeń, serii i takie samo obciążenie (4kg). Zapomniałem wcześniej dodać ze podczas opuszczania ręki robimy to tak aby znajdowała się ona bardzo nisko, a podczas podnoszenia staramy się to zrobić najwyżej jak potrafimy. Z tym może być problem po całym treningu barków.
Na koniec jak zwykle został do zrobienia brzuch. Oczywiście było moje ulubione kółko J O tym już chyba więcej napisać nie mogę. No ewentualnie mogę wspomnieć, że robi mi się to ćwiczenie coraz płynnie. Drugim ćwiczeniem na brzuch były spięcia na maszynie. Tak jak przy poprzedniej okazji robienia tego ćwiczenia i tym razem postawiliśmy na mniejsze obciążenie, ale lepszą technikę. 4 serie i 15 powtórzeń z 65kg i można iść się kąpaćJ
Dziś podczas podróży na siłownie uraczyli mnie w radio czymś takim : https://www.youtube.com/watch?v=co6WMzDOh1o

Z Katalońskim Pozdrowieniem
JJ

1.12.2014

To był dobry tydzień !




27.11.2014r.

Dzień 39 pt. „Mocne plecy”

Fajny to jest tydzień. Nie licząc tego nieszczęsnego poniedziałku, wszystkie treningi do tej pory idą bardzo dobrze i szybko. Wziąłem sobie do serca słowa Wiktora o tym, że jeżeli dany trening jest dłuższy od tego samego sprzed tygodnia tzn., że intensywność spadła. Tak też chyba było, bo w następnych treningach mocno poprawiliśmy intensywność i dzięki temu treningi są trochę krótsze.
Dziś jest czwartek, a czwartek to dzień pleców. Jeden z moich ulubionych treningów. Nawet kiedy nie robimy martwych ciągów, a dziś takowych nie było. Był natomiast spory ruch na siłowni i na kilka maszyn trzeba było poczekać.
Na pierwszą maszynę na szczęście nie musiałem czekać. Robiliśmy jedno z moich ulubionych ćwiczeń czyli ściąganie uchwytów na bramie z rotacją nadgarstka. Moja sympatia do niego bierze się chyba stąd, że na nim jako pierwszym zauważyłem progres. Zresztą bardzo przyjemnie i wygodnie robi mi się to ćwiczenie. 4 serie po 15 powtórzeń i plecy już swoje czują.
Następnie robiłem nowe ćwiczenie, a mianowicie przyciąganie uchwytu wyciągu do klatki w pozycji siedzącej. Świetne ćwiczenie! Po prostu mega! Mogę tylko polecić. Należy pamiętać aby łokieć i nadgarstek znajdowały się jak najbliżej tułowia. Aaaa no i oczywiście trzeba mocno pracować plecami w ostatniej fazie każdego z powtórzeń. Należy również pamiętać o tym aby mocno wychylać się do przodu gdy mamy wyprostowaną rękę. Bardzo do gustu przypadło mi to ćwiczenie i nie zauważyłem nawet kiedy minęły te 4 serie.
Na tej samej bramie robiłem ściąganie uchwytu neutralnego do klatki w pozycji siedzącej. Dlaczego na tej bramie? Bo – jak już wcześniej wspomniałem- był spory ruch dzisiaj i akurat wyciąg był zajęty. 4 serie po 15 powtórzeń z mocnym wypuszczaniem uchwytu nad głowę i spinaniem barków i mogłem myśleć o tym co Wiktor dla mnie dalej przygotował.
I tym razem nie mogło się obyć bez maszyny do przyciągania ciężaru z chwytem pionowym w pozycji siedzącej. Kilka razy robiłem już trening na tym urządzeniu i teraz tylko zwiększamy obciążenie. W ogóle jest to chyba jedno z najfajniejszych urządzeń jakie posiadamy na naszej siłowni. 4 serie po 8 powtórzeń. Niby tylko 8, ale tak naprawdę to aż 8!
Na koniec dzisiejszego treningu Wiktor zaskoczył mnie totalnie. Kazał mi się podciągać… 50 powtórzeń po ciężkim treningu pleców wydawało mi się czymś czego zrobić się nie da… Męczyłem się z tym chyba z 15 min, ale zrobiłem. Nie było to wymarzone przeze mnie zakończenie dobrego treningu, ale nie dałem rady lepiej tego zrobić.
Stare, ale u mnie ciągle jare : https://www.youtube.com/watch?v=gkB_aiwjgzk


Z Katalońskim Pozdrowieniem

JJ           

28.11.2014r.

Dzień 40 pt.”Małe święto”

Dziś jest 40 trening! 40 dni współpracujemy z WiktoremJ Można powiedzieć, że jest to takie małe święto dla nas obu. Dzisiejszy dzień nie był wyjątkowych ze względu na 40dni wylewania potów, ale także ze względu godziny treningu i braku Wiktora. Wiktor miał dziś kilka ważnych spraw do załatwienia więc postanowiliśmy, że dzisiejszy trening zrobię od rana bo na siłowni będzie Kinga J Nasz Arnoldzik ! :D Trochę zaspałem, ale Kinia nawet na mnie nie krzyczała :P Zresztą ona nigdy nie krzyczy.
Naszą „randkę” z Kingą zacząłem od tricepsa i pompek na poręczach z dodatkowym obciążeniem w postaci podwieszonych 10 kg. 3 razy robię to ćwiczenie. Podczas pierwszego razu robiłem je bez dodatkowych kg. Następnie dodaliśmy z Wiktorem kilka kg, a teraz było już 10 dodatkowych kilogramów. Cieszy mnie bardzo ten zauważalny progres J
Kolejnym ćwiczeniem na triceps było wyciskanie francuskie sztangielką stojąc. Zaczęliśmy to ćwiczenie z 22,5kg, a koniec był na 27kg albo 27,5kg. Nie zwróciłem uwagi czy była tam ta połówka czy nie. Zatrzymało się na takiej wadze, bo się serie skończyły. Gdyby nie ten fakt, to myślę, że zrobienie tego ćwiczenia 30kg byłoby do zrobienia. No cóż, następnym razem:)
Następnym ćwiczeniem na tricpes było ściąganie wyciągu w pozycji stojącej do wyprostowanych rąk. Należy pamiętać aby mocno dociągać prostowanie rąk oraz nie pozwolić na podciąganie przedramion powyżej 90st. w ruchu powtórnym.
Po czym przyszła pora na biceps i unoszenie hantli naprzemiennie chwytem młotkowym. Uniesienie lewej i prawej ręki jest jednym powtórzeniem. 12 takich powtórzeń musiałem zrobić w jednej serii. Nie ma co się śpieszyć podczas tego ćwiczenia, bo to nie są przecież żadne wyścigi.
Po robieniu bicepsa stojąc przyszła pora na pozycję siedzącą i unoszenie oburącz hantli. 4 serie po 12 powtórzeń. Nie pamiętam jakim obciążeniem robiłem ostatnio to ćwiczenie, ale dziś wybór padł na 12kg na stronę. I tak się teraz zastanawiam, że ostatnio chyba było tego więcej, bo łapy mnie mocniej ciągnęły niż teraz. Czuję przez pewnie niedosyt, ale już wyznaczyłem sobie za to „karę” :D Za tydzień tak zrobię ręce, że przez weekend nie będę mógł nimi ruszać.
Jeżeli chodzi o przedramiona to nic prócz ciężaru się nie uległo zmianie. Z 2,5kg obciążenie wzrosło o aż 1,25kg hahah. Śmieszny jest to ciężar, ale przy robieniu przedramion w zupełności jest dla mnie wystarczający. Nie znaczy to, że nie będę chciał zwiększać tego obciążenia podczas kolejnego treningu.
Na koniec tego dobrego treningowo tygodnia do zrobienia został brzuch. Pierw oczywiście były moje ulubione brzuszki wisząc głową do dołu. Jak zwykle 4 serie po 15 powtórzeń. Robię już to ćwiczenie któryś raz i nadal jest mi tak samo ciężko jak za pierwszym razem J
Ostatnim ćwiczeniem było spinanie mięśni brzucha na maszynie. W pierwszej serii wrzuciłem sobie 55 kg. Specjalnie wrzuciłem mniej aby móc się skupić przede wszystkim na technice. Okazało się jednak, że jest to trochę za mało więc postanowiłem dorzucić 10kg. 65kg nie jest maxem moich możliwości w tym ćwiczeniu, bo robiłem je już większym ciężarem, jednak dobrze pasuje do dzisiejszego skoncentrowaniu nad techniką.
Dziś przed pracą w radio leciało coś co jest każdemu dobrze znane : https://www.youtube.com/watch?v=y6Sxv-sUYtM


Z Katalońskim Pozdrowieniem

JJ